
Warszawa, róg alei Solidarności i Jana Pawła II.
Tak, w tym domu nadal mieszkają ludzie.
Niedawno czytałam w warszawskiej Wyborczej, że załamani mieszkańcy cieszą się, jeśli kolejna reklama jest w jasnych kolorach, bo przepuszcza trochę więcej światła. No to chyba nie tym razem, niestety…
Czy mi się tylko zdawało, czy “celem spółdzielni jest zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych i innych potrzeb członków i ich rodzin”?
Co zrobić? Podobno przy placu Trzech Krzyży ktoś w poszukiwaniu zaginionego widoku z okna wyciął w siatce reklamowej dziurę. Popieram.
PS. Nie ma to jak budowanie pozytywnego wizerunku nowej marki… :/
