Ogólne oburzenie wywołuje „podsiadanie” niepełnosprawnych, czyli parkowanie na miejscach dla nich zarezerwowanych. Serwisy plotkarskie z lubością donoszą, że oto specjalni wysłannicy upolowali kolejnego ignoranta (np. jeden z ostatnich wpisów o pewnej dziennikarce). Nie wypada, nie przystoi, chamstwo! A tymczasem, ile razy bym nie była w jakimś centrum handlowym, to (prawie) wszystkie miejsca są obstawione. Oczywiście, można spekulować, że jest mało prawdopodobne, aby jednocześnie na parking przyjechało kilkunastu niepełnosprawnych, ale akurat w tym przypadku chodzi o „zasadę”. Czy ci kierowcy równie chętnie śmigają przez skrzyżowanie na czerwonym świetle? Przypuszczam, że nie, bo tym razem chodzi o bezpieczeństwo ich własnej, za przeproszeniem, pupy.
Na marginesie, gdyby naiwnie przyjąć, że wszystkie samochody zaparkowane na niebieskich miejscach rzeczywiście należą do inwalidów, to pojawia się budujący wniosek, że polscy inwalidzi to finansowa kasta.
Pisałam kiedyś ucieszona o akcji, którą podsłuchałam w Ikei (później także w kilku innych hipermarketach). Ale to nadal kropla w morzu.
Widziałam kilka razy w warszawskiej Arkadii samochód straży miejskiej, ale nie jestem pewna, czy to była interwencja, czy tylko wypad na zakupy w godzinach pracy. Nie wiem też, czy strażnicy mają prawo działania na terenie CH.
Wkurza mnie to. Najzwyczajniej w świecie złości mnie brak empatii.
Dlatego marzy mi się akcja „wlepka” i w wyobraźni widzę to tak: organizujemy punkty dystrybucji naklejek, w których każdy wolontariusz może pobrać dowolną liczbę wlepek po to, aby później w razie napotkanej na parkingu konieczności „dekorować” nimi samochody uparciuchów.
<chochlik w oczach>
Projekty graficzne widzę dwa, na obu zmodyfikowana wersja powszechnie znanego piktogramu, różnica tylko w natężeniu złośliwości hasła: „V.I.P. (Very Ignorant Person)” albo „Watch Out! I am socially disabled person”.
A jeśli ktoś odpowie, że to niszczenie mienia, to wzruszę ramionami, bo ślady kleju na wypolerowanej karoserii to śmiesznie mało w porównaniu z odmawianiem komuś prawa do szacunku.
Na zakończenie plakat z tej samej bajki (świetny projekt, świetne pytanie):
