Newsletter – dzień, godzina, format

12 11 2007

SARE opublikowało raport, który podpowiada między innymi, jak wysyłać newslettery, żeby dobrze wylądowały. Dobrze, czyli w „akuratnym” czasie i na gruncie podatnym na promocyjne sugestie.
Okazało się, że większość adresatów nie ma ulubionego dnia na newslettery (41%), ale druga co do liczebności grupa – 25% – wskazała na poniedziałek.


Trochę jestem zaskoczona, bo jak siadam w poniedziałek do komputera i ściągam zaległą pocztę [pod warunkiem, że weekend był odwykowy;-)], to atak newsletterów jest nieunikniony, a że poniedziałki zaczynam na ogół od tego, że już z czymś jestem spóźniona;), to robię wszystko, żeby je ekspresowo przesiać. Z tego powodu dla mnie (i nie tylko) najskuteczniejszym dniem na newslettery jest wtorek/środa. Z nieformalnych obserwacji wnioskuję też, że sama mam wtedy najlepszą zwrotność.
Kolejne 11% badanych wskazało na piątek, co już zupełnie zbija mnie z tropu, bo zawsze myślałam, że w piątek większość myśli już o weekendzie i newsletterom nic do tego, chyba, że chodzi o promocyjny drink w klubie.

Może warto zrobić badania nie tyle deklaracji, co właśnie zwrotności maili wysyłanych w konkretne dni tygodnia?

Większość ankietowanych wyznała, że najchętniej odbiera newslettery w godzinach porannych (39% przed 8.00, 33% między 8.00 a 12.00) i przedpołudniowych. Chyba lubimy, jak coś na nas w skrzynce czeka;).

Ankietowani zapytani o cechy newslettera, który ewentualnie przyciągnie ich uwagę śpiewali jak z nut, czyli zgodnie z podręcznikowymi formułami. Musi być: konkretny, rzeczowy, czytelny, z linkami do stron www (tę opcję najczęściej zaznaczały kobiety, podobnie, jak atrakcyjność graficzną), lekki i personalizowany (to z kolei warunek zdecydowanie męski).

Z kolei to, co nas w newsletterach drażni to: „NO EXIT”, czyli brak możliwości wypisania, niepoprawne wyświetlanie grafik, zbyt długi download, brak polskich liter i niemożliwość bezpośredniej odpowiedzi.

I jeszcze preferowany format newslettera: zdecydowanie html (86%, txt – 14%).

Cały raport można ściągnąć tu.

 





Political advergaming

16 10 2007

W ostatniej kampanii wyborczej chyba jedynym politykiem, który doczekał się (pozytywnej) roli w grze komputerowej, był Donald Tusk. Co prawda sztab nie zamieścił SuperTuska na oficjalnej stronie internetowej, ale nietrudno domyślić się, że szum był sztabowi jak najbardziej na rękę. Planszówka była – delikatnie mówiąc - uroczo nieskomplikowana (bohater pokonuje kolejne przeszkody w postaci kulek z napisami “ZUS”, “Urząd Skarbowy, etc.), a estetycznie przypominała takie gry, których już nie ma, a jeśli gdzieś się uchowały, to i tak niewiele z nich radości, bo występują tylko na dyskietkach (lepiej jeszcze, jeśli 5,25-calowych).

W tym sezonie nastąpił przełom technologiczny – polityczny advergaming otarł się nawet o flasha. Przykład płynie z Torunia, jeden z kandydatów przygotował Grę Wyborczą “Zablokuj PiS”. Polecam szczególnie wybrane tytuły z prasówki;).





Pani Bożenka rulez

12 10 2007

Na blogu Macieja B. jest trop do pewnej „zagadki”, czyli autorów ani trochę banalnej akcji viralowej. Całkiem niedawno zadebiutowała w sieci niejaka pani Bożenka: dobroduszna księgowa, chwilę przed odejściem na emeryturę, pulchna, zawsze uśmiechnięta, niestroniąca od pasjansa, a przede wszystkim: chętnie dzieląca się posiadaną wiedzą i doświadczeniem. Clue programu kryje się w tym, że pani Bożenka nie doradza wcale w sprawach finansowych, ale w sprawach komputerowej obróbki ukochanego (a więc i utuczonego) wnusia. Mówiąc wprost: pani Bożenka prowadzi akcję „Z poradnika zdolnego grafika”.

O?! Co?! Chodzi?!

Chodzi o to, że na biurku bohaterki stoi ekran. Naprawdę duży. Ładny. Profesjonalny. Chciałabym taki mieć.

Chodzi też o to, że jeśli dobrze się przyjrzeć, to można odczytać, że ekran jest pewnej marki.

A w ogóle chodzi o to, żeby działać inteligentnie.

PS. Akcja to nie tylko kolejne odcinki pojawiające się znienacka w sieci, ale też blog Klubu Kreatywnych Księgowych – estetyczny oldschoolowy majstersztyk;). Polecam też komentarze.





Chandler radzi

22 09 2007

 

Dość znany (podobno) amerykański copywriter, Tom Chandler, opublikował broszurkę pod – jak się okaże – wiele znaczącym tytułem: “Zasady zaangażowania”. Podtytuł: Strategie marketingowego survivalu w Erze Zaangażowania.

Oto kilka wstępnych zasad:

1. Nie przeszkadzaj. Angażuj.

2. Wspomagaj się mediami interaktywnymi i buduj społeczność.

3. Kreuj treści, które angażują.

Anything else matters?…